Wishlist Wednesday

Jest środa życzeń, czyli Wishlist Wednesday! Postanowiłam wprowadzić nowy rodzaj posta 🙂 Będę się dzielić z Wami moimi ulubionymi ubraniami i dodatkami ze sklepów retro. Pewnie nie uda mi się tworzyć listy regularnie co tydzień, ale zachęcam Was do zapoznania się  🙂

Dzisiejszym motywem przewodnim ewidentnie są kolory – czarny i czerwony, dwa z moich ulubionych.

Macie swoje typy?

Wishlist Wednesday

Wishlist Wednesday

  1. Vivien red glitter hoop earrings, Bow & Crossbones
  2. 1950s rose embroidery patchwork dress, Retro Stage
  3. Juliet wine harness bra, Playful Promises
  4. ‚Berrie’ burgundy bomber jacket, Lindy Bop
  5. 50’s blossom bow top in deep red, TopVintage
  6. Czarne czółenka, Deichmann

RECENZJA BEAUTY – Kat Von D Everlasting Glimmer Veil Liquid Lipstick

Uwielbiam brokatowe usta. Po pierwsze dlatego, że jestem totalnie od brokatu uzależniona, a po drugie, bo nic tak nie podkreśla ust na scenie jak odrobina brokatu. Standardowym trikiem artystów burleskowych jest nakładanie matowej szminki, kleju do brokatu, a następnie sypkiego brokatu kosmetycznego. Jednak kiedy zobaczyłam nowe brokatowe pomadki od Kat Von D – Everlasting Glimmer Veil – postanowiłam ich spróbować.

Kat Von D Everlasting Glimmer Veil

to absolutnie nie są wszystkie pomadki, które posiadam

Kosmetyki Kat Von D są reklamowane jako cruelty-free i w 100% wegańskie. Pomadki nie zawierają parabenów.

W Polsce kosmetyki Kat Von D są dostępne tylko w drogeriach Sephora i tam kupiłam swoje. W sumie dostępnych jest 9 kolorów. Nie wszystkie moim zdaniem są trafione. Ostatecznie wybrałam dwa – Televator, fioletowy odcień o różowym połysku, oraz Razzle, intensywną magentę również z różowym połyskiem.

Kat Von D Everlasting Glimmer Veil

Televator (na górze) & Razzle (na dole) w naturalnym świetle. Moje ręce musiały się naprawdę trząść gdy je nakładałam.

Zalety

Po nałożeniu pomadka dość szybko zastyka i zostaje na miejcu. Nie zostawia też dziwnego posmaku na ustach. Po wyschnięciu nie rozmazuje się i w sumie nie wymaga poprawek, chyba, że zje się coś tłustego.

Kat Von D Everlasting Glimmer Veil

Televator (po lewej) & Razzle (po prawej) w naturalnym świetle. Chwila szczerości – wygładziłam sobie trochę skórę na zdjęciach, bo jestem próżna, ale nie zmieniałam w żaden sposób tego, jak wyglądają usta.

Wady

Jak w przypadku każdej pomadki w płynie, jej nakładanie może być trudne jeśli lubi się precyzyjną, wyraźnie zarysowaną linię ust. Do tego potrzeba konturówki (której ja nie użyłam).

Szczerze mówiąc uważam, że Kat Von D Everlasting Glimmer Veil Liquid Lipsticks są trochę… płaskie.

Napigmentowanie pomadek jest różne w zależności od odcienia. Kolory takie jak Starflyer czy Thunderstruck mają w sobie wyraźnie mniej pigmentu niż Televator czy Dazzle. Byłam zwłaszcza rozczarowana napigmentwaniem czarnego odcienia Wizard – marzy mi się czarna brokatowa pomadka!

Jeżeli macie tendencję do suchej skóry (tak jak ja), TRZEBA nawilżyć wcześniej usta. Najlepiej ulubioną pomadką nawilżającą albo balsamem. Pomadki Kat Von D NAPRAWDĘ wżerają się w usta, więc najlepiej zmywać je płynem do demakijażu o oleistej konsystencji.

Pomadki Kat Von D Everlasting Glimmer Veil są reklamowane jako wytrzymujące 24 godziny. Nie wytrzymują one 24 godzin. Pomadka trochę się „rozwala” (ale nadal jest na ustach widoczna) przy piciu dowolnego płynu, nawet wody. Na ustach zostaje dość równomiernie, ale zostawia ślady na szklance.

Razzle nałożona na MAC Candy Yum Yum (czyli najbardziej różowa kombinacja na jaką mogłam wpaść) – po lewej; Televator nałożony na Inglot (zapomniałam jak się nazywa, muszę uzupełnić :D)

Co myślę?

Myślę, że Kat Von D Everlasting Glimmer Veil Liquid Lipstick będzie wyglądała lepiej nałożona na zwykłą pomadkę, do makijażu wieczorowego (a przynajmniej mojej wersji makijażu wieczorowego. Z pewnością nie ma wystarczającego połysku na scenę. Za 95 zł ($22 w USA) oczekiwałam czegoś więcej. Nie  będzie to pozycja obowiązkowa w moim makijażu, ale na pewno użyję jej, gdy będę chciała błyszczącego wykończenia ust.

Madame Dabi Boudoir by Amalia Russiello

Madame Dabi Boudoir

Wydaje mi się że projekt Madame Dabi Boudouir Amalii Russiello odkryłam zupełnie przypadkowo na Instagramie wszystkich miejsc i oczywiście od razu zakochałam się w jej stylu! Pewnie już wiecie, że lubię ładne, stylowe ilustracje, więc to odkrycie idealnie pasuje do mojej estetyki 🙂

Amalia Russiello

Twórczynią Madame Dabi jest pochodząca z Włoch Amalia Russiello. Jest ona historyczką sztuki i ilustratorką oraz osobą odpowiedzialną za delikatną, stylizowaną grafikę. Drugą połowę projektu stanowi Loredana de Simone, która tworzy filcowe broszki i różdżki Boudoir Doll.

Madame Dabi Boudoir

Wystarczy jedno spojrzenie żeby zauważyć, że dwie epoki preferowane przez Amalię to barok (szczególnie bujnie dekoracyjne rokoko) i lata dwudzieste. Moim zdaniem, ilustracje byłyby kompletnie na miejscu na okładkach La Vie Parisienne lub innych takich czasopism. Jej styl jest bardzo kobiecy, pełen flapper girls z bobami z grzywką, falbaniastych sukienek, kwiatów, falbanek, piór i pereł, z odrobiną ewidentnie inspirowanego Johnem Williem fetyszowego erotyzmu 🙂 Myślę, że jej ilustracje idealnie wyglądałyby na ścianach osobistego buduaru lub jazzowego burleskowego klubu .

tango - amalia russiello - madame dabi

baroque fendi madame dabi 001

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o pracach Amalii lub je kupić, poniżej znajdziecie linki do jej strony internetowej i sklepu Etsy. Jak zwykle jestem bardzo otwarty na otrzymywanie od Was prezentów :*

strona Madame Dabi

Madame Dabi na Etsy

Czy znasz podobnych artystów? A może sam(a) jesteś artystą(-ką) w stylu retro? Może chcesz, abym opisała Twoje prace na moim blogu? Jeśli tak, napisz do mnie: blog@lolanoir.com

Wszystkie ilustracje zostały opublikowane za zgodą Amalii Russiello.

boudoir doll 1920 flapper Madame Dabi Boudoir

Choosing madame dabi Amalia Russiello

serva 001 Madame Dabi Boudoir

„Noc w wielkim mieście” – Jazz Band Młynarski-Masecki

Znalezione obrazy dla zapytania noc w wielkim mieście

Nie powinno być tu tajemnicą, że moją ukochaną epoką historyczną jest dwudziestolecie międzywojenne, zwłaszcza w tym kawałku Europy. Jestem też wielką fanką wykorzystywania elementów na co dzień, dodawania sobie szczypty retro glamour do codziennego życia. Dlatego dzisiaj dla fanów retro muzycznego mam chyba najbardziej entuzjastyczną rekomendację, jaką w życiu zdarzyło mi się popełnić – Jazz Band Młynarski-Masecki.

Jazz Band Młynarski-Masecki

Fot. Kobas Laksa

Jazz Band Młynarski-Masecki to projekt muzyczny który bezpośrednio nawiązuje do tradycji jazzowych orkiestr z tego właśnie okresu. Założony przez Jana Emila Młynarskiego (Warszawskie Combo Taneczne) i Marcina Maseckiego zespół bardzo łatwo przenosi słuchacza w klimat zadymionych klubów przedwojennej Warszawy. Dołączają do nich perkusista Jerzy Rogiewicz, grający na suzafonie Piotr Wróbel, oraz saksofoniści Jarek Bothur (grający na popularnym w latach 20., a praktycznie niewykorzystywanym współcześnie saksofonie w stroju C), Tomasz Duda i Michał Fetler.

Album „Noc w wielkim mieście” to zbiór dziewięciu melodii m. in. Adama Astona i Henryka Warsa, śpiewanych z uroczym starowarszawskim akcentem przez Jana Młynarskiego. W każdym kawałku czuć ogromną miłość do muzyki tamtych czasów, pasję, a jednocześnie lekkość. W moim odczuciu płyta ta jest bardzo przystępna i łatwa w odbiorze. Muzyka jest taneczna, wzruszająca, a jednocześnie z polotem, fantazją i muzyczną brawurą.

Po koncercie zespołu w warszawskim Nowym Teatrze (który był chyba kompletnie wyprzedany) byłam po prostu zachwycona. Wszyscy członkowie zespołu mają okazję zabłysnąć w solówkach, wszyscy są też niesamowicie utalentowani. W kompozycjach jest mnóstwo smaczków, muzycznych żartów, które sprawiały, że przez większość koncertu nie mogłam powstrzymać się od szerokiego uśmiechu – a czasem wręcz głośnego śmiechu. Dawno też nie byłam na koncercie na którym od pierwszego utworu publiczność kołysała się na boki, przytupywała i klaskała w takt. Wielu moich znajomych mówi, że muzyka jazzowa jest mało dostępna, ale ten koncert i reakcja słuchaczy zdecydowanie była tego zaprzeczeniem.

Poza melodiami z albumu jazz band zagrał też kilka innych piosenek z tamtych czasów, takich jak „Czy pani tańczy rumbę”, „Tyle jest miast”,  „Panna Marysia telefonistka” (te dwie piosenki z gościnnym udziałem wokalistki, którą usilnie próbuję zidentyfikować), „Dziś tak mi jakoś dobrze jest” czy „Warszawo, moja Warszawo”. Każda świetnie nadawałaby się na kolejny album zespołu. Ponadto podczas koncertu miało miejsce wręczenie złotej płyty za „Noc w wielkim mieście”, a także dowiedzieliśmy się, że zespół został nagrodzony Fryderykiem za najlepszy teledysk (do piosenki „Abduł Bey”)!

Jeżeli będziecie mieli okazję zobaczyć i usłyszeć Jazz Band Młynarski-Masecki na żywo, to gorąco polecam! Dla mnie był to jeden z koncertów na których najlepiej się bawiłam!

15. Święto Niemego Kina | Pola Negri

15. Święto Niemego Kina w kinie IluzjonFilmoteka Narodowa organizuje już 15. edycję Święta Niemego Kina! To pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów czarno-białej kinematografii!

Co, gdzie, kiedy?

Festiwal odbędzie się w dniach 19–22 kwietnia w warszawskim kinie Iluzjon. Towarzyszyć mu będzie szereg wydarzeń dodatkowych w siedzibie FINA (Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny) przy ul. Wałbrzyskiej 3/5 w Warszawie. Klasyczne nieme filmy zostaną wyświetlone tak, jak to robiono w dawnych czasach, z akompaniamentem na żywo. Akompaniować za to będą tacy muzycy jak Włodek Pawlik, Jędrzej Łagodziński i Albert Karch, Spontaneous Chamber Music, Bye Bye Butterfly, Gaba Kulka, Drekoty, Resina i Miron Grzegorkiewicz, Pin Park
czy Sutari.

Podczas festiwalu pokazane zostaną takie klasyczne nieme filmy jak „Bestia” („The Polish Dancer”), „Nie chcę być mężczyzną” („Ich möchte kein Mann sein”), „Les Parisiennes” („Paryżanki”), „Danse des Ouled-Naïls”; „Danse du ventre”; „Danses Algeriennes” („Taniec plemienia Ouled-Naïls”, „Taniec brzucha”, „Tańce algierskie”), „Danses cosmopolites” („Tańce międzynarodowe”), „Hiszpańska tancerka” („Spanish Dancer”), „Dzika kotka” („Die Bergkatze”), „On with the dance” („Tańcząc”), „Szkoła Sztuk Pięknych”, „Niema z Portici” („Dumb Girl from Portici”) i bodaj najsłynniejsza „Puszka Pandory” („Pandora’s Box”) – a także wiele, wiele innych. Część z nich została sprowadzona specjalnie z okazji festiwalu, więc sporo z tych filmów będzie pokazywanych w Polsce po raz pierwszy!

Oprócz tego odbędzie się szereg wydarzeń towarzyszących, takich jak potańcówka w stylu retro we Foyer Kina Iluzjon z Warszawską Orkiestrą Sentymentalną, konferencja naukowa „Pola Negri – aktorka, ikona, legenda. W poszukiwaniu fenomenu gwiazdy” czy zwiedzanie Archiwum i Digitalizacji. Poli Negri poświęcona również będzie wystawa dostępna zarówno w Iluzjonie jak i budynku FINA. Kuratorami wystawy są Krystyna Zamysłowska i Piotr Kulesza z Muzeum Kinematografii. Co ważne, wstęp na wydarzenia towarzyszące jest bezpłatny (na niektóre wydarzenia obowiązują zapisy).

Osobiście nie mogę się już doczekać aby obejrzeć wszystkie te piękne filmy! A także żeby potupać nóżką w rytm dobrej muzyki, oraz posłuchać co ciekawego mają do powiedzenia znawcy starego kina!

Więcej szczegółów na temat Święta Niemego Kina znajdziecie na stronie internetowej http://www.swietoniemegokina.pl/. Do zobaczenia!

NOIRVEMBER Dzień 15 – Polskie filmy noir

NOIRVEMBER Day 15W jednym z poprzednich postów z serii Noirvember wspomniałam, że pomimo popularnego przekonania, że film noir jest typowo amerykańskim rodzajem filmowym, nie tylko czerpie on wiele inspiracji kina europejskiego, ale również ma wiele swoich przykładów wyprodukowanych w Europie. Ale co z polskim filmem noir? Czy istnieje? Cóż, czy napisałabym ten post, gdyby tak nie było? 🙂

Sygnały (Signals) (1959)

NOIRVEMBER Day 15 - "Sygnały"

Film opowiada historię młodego taksówkarza, który poszukuje leku dla ciężko chorej żony, którą uratować może tylko drogi, trudno dostępny w Polsce lek z zagranicy. Taksówkarz, po licznych bezskutecznych próbach, decyduje się wziąć udział we włamaniu do komory celnej, bowiem szef bandy obiecuje mu pomoc w zdobyciu lekarstwa, co okazuje się nieprawdą. Lek dostarcza bezinteresownie, w odpowiedzi na audycje w radiu, starsze małżeństwo. W tej sytuacji taksówkarz zrywa z przestępcami i pomaga milicji ich ująć.

Pętla (Noose) (1957)

NOIRVEMBER Day 15 - "Pętla"

Film na motywach opowiadania Marka Hłaski pt. „Pętla” z tomu „Pierwszy krok w chmurach”. Kuba Kowalski jest alkoholikiem. Właśnie ma się udać ze swoją narzeczoną do lekarza w celu rozpoczęcia kuracji odwykowej. W oczekiwaniu na narzeczoną odbiera telefony od przyjaciół, którzy pod pozorem troski o jego zdrowie kryją zwyczajne wścibstwo. Poirytowany wychodzi. Wdaje się w dyskusję z napotkanymi po drodze ludźmi. Jedna z tych wymian zdań kończy się awanturą i zawiezieniem bohatera na komisariat. Wypuszczony na wolność idzie do knajpy i sięga po kieliszek. Straciwszy nadzieję na wyrwanie się z nałogu popełnia samobójstwo.

Ostatni kurs (1963)

NOIRVEMBER Day 15 - "Ostatni kurs"

Film na podstawie powieści „Śmierć i Kowalski” Joe Alexa (pseudonim artystyczny Macieja Słomczyńskiego). W Gdyni dochodzi do zamordowania kolejnego taksówkarza odbywającego kursy nocą. W podjętym przez milicję śledztwie, które energicznie prowadzi porucznik Szymański, pierwszym podejrzanym staje się wspólnik zamordowanego – młody Henryk Kowalski, znany też z ciągłych konfliktów ze swą narzeczoną – przesadnie zazdrosną Marysią. Jej ponowną zazdrość wzbudza atrakcyjna piosenkarka Krystyna, którą Henryk przypadkowo poznaje ratując nocą przed napadem opryszków. Poprzez nią trafia do nocnego lokalu „Orion”, gdzie pojawiają się zamożni ludzie liczący na nielegalny przerzut za granicę i z którymi uwodzicielska piosenkarka chętnie zawiera bliższe znajomości. Są to na ogół malwersanci zwabiani w pułapkę do ustronnej willi przy ul. Zielonej 8 i bezlitośnie wykorzystywani przez bandę traktującą lokal jako zakamuflowaną bazę przestępczej działalności, a bezwzględnie likwidującą także niewygodnych świadków. Jednym z nich – jako kolejny taksówkarz – staje się Kowalski, którego tropem jednak nie tylko uparcie podąża por. Szymański, lecz którego śledzi również zazdrosna Marysia…

Osoby chcące zgłębić temat inspiracji noir i neo-noir w polskim kinie zachęcam do przeczytania ciekawej pracy Magdaleny Kempnej-Pieniążek opublikowanej w Bibliotece Postscriptum Polonistycznego Uniwersytetu Śląskiego.

A was jak zwykle zachęcam do podzielenia się swoimi odczuciami w komentarzach!

NOIRVEMBER Dzień 13 – Muzyka noir – Jill Tracy „Diabolical Streak”

NOIRVEMBER Day 13Hello lovelies! W tym poście z serii Noirvember wracamy do tematu muzyki! Jak zapewne pamiętacie, w moim poprzednim muzycznym poście napisałam, że dźwiękiem filmu noir jest jazz. Ale jaki byłby współczesny dźwięk filmu noir? Myślę, że muzyka Jill Tracy stanowi bardzo dobry przykład.

Współczesna kobieta-zagadka

Kim jest ta Jill Tracy? Możecie znać jej muzykę i nie zdawać sobie sprawy z tego, że to jej twórczość! Noirvember to idealna okazja, aby poznać jej muzykę, ponieważ stanowi ona połączenie namiętnego, nieskiego głosu, sugestywnego fortepianu i wspaniałego, mrocznego nastroju.

(ze strony Jill Tracy)

Jill Tracy is a San Francisco-based singer/pianist, storyteller, and “sonic archeologist” who has garnered multiple awards and a passionate following for her beautifully haunting, cinematic music, sophisticated lyrics, old-world glamour—and curious passion for strange tales.

Hailed a “femme fatale for the thinking man” by the San Francisco Chronicle, Jill Tracy was described by NPR’s All Things Considered as “utterly intriguing, transporting you into a magical world solely of her creation.” LA Weekly has deemed her “the cult darling of the Underworld.”

Her music has appeared on film and television, including Showtime’s Dexter, CBS hit Navy NCIS, and the motion picture Dr. Jekyll and Mr. Hyde.

„Diabolical Streak”, album, który szczególnie Wam polecam, to drugi album Jill Tracy. Myślę, że artyści burleski, kabaretu i tańca brzucha z pewnością rozpoznają jego piosenki, ponieważ są one w tych niszach bardzo popularne. Jill Tracy nagrała trzy inne albumy po „Diabolical Streak”. Jednym z nich był autorski soundtrack do klasycznego niemego filmu F. Murnau z 1922 roku „Nosferatu”, kolejny to „przypadkowy album świąteczny”. Według jej strony internetowej, Jill obecnie nagrywa nowy materiał. Mimo to trzeba przyznać, że żadne z jej nagrań nie osiągnęły popularności „Diabolical Streak”.

Proszę, posłuchajcie tych kilku moich ulubionych piosenek, chociaż gorąco polecam przesłuchanie całego albumu!

Podoba Wam się muzyka Jill Tracy? Czy macie swoich ulubionych artystów, których muzyka sprawia, że myślicie o filmie noir? Być może macie nawet specjalną playlistę na Noirvember? Jeśli tak, proszę udostępnijcie ją w komentarzach

NOIRVEMBER Dzień 12 – Recenzja filmowa – „Gilda”(1946)

NOIRVEMBER Day 12Czas na kolejny klasyczny film noir do obejrzenia podczas Noirvember! Dzisiaj filmem, który wam wszystkim polecam jest „Gilda”.

Gilda, czy wyglądasz przyzwoicie?

Podobnie jak „Sokół maltański” był filmem, który uczynił Humphrey’a Bogarta najsłynniejszym prywatnym detektywem filmów noir, „Gilda” sprawiła, że Rita Hayworth stała się jedną z najwspanialszych femmes fatales. Film dość świadomie odwołuje się do „Casablanki”, która ukazała się cztery lata wcześniej. Tytułowa bohaterka znajduje się osamotniona w Buenos Aires pod koniec drugiej wojny światowej, uwięziona między swoim sadystycznym mężem w średnim wieku, sympatyzującym z nazistami Ballinem Mundsonem (George Macready), a byłym kochankiem, okrutnym, amoralnym amerykańskim poszukiwaczem przygód, Johnnym Farrellem (Glenn Ford). Sama Gilda też nie jest święta. Ogólny fabuła filmu jest prawdopodobnie mroczniejsza niż zwykle w tamtych czasach. Istnieje nawet pewien homoerotyczny podtekst w relacji między Ballinem i Johnnym! Zakończenie może zaskoczyć niektórych widzów oglądających film po raz pierwszy, zwłaszcza tych, którzy zwykle znają „Gildę” z kultowych scen muzycznych lub ze sceny gdzie Gilda zarzuca włosami.

Mimo to, muszę powiedzieć, że ta scena to prawdopodobnie jedna z najbardziej pamiętnych wprowadzeń postaci w historii filmu.

„Gilda” jest godna uwagi nie tylko ze względu na swoją fabułę, ale może nawet bardziej ze względu na swój styl. Garderoba Hayworth jest godna pozazdroszczenia, inscenizacja numerów muzycznych jest fenomenalna, a zdjęcia po prostu przepiękne.

Tak jak w przypadku innych klasyków noir, o których pisałam wcześniej, nie jest zaskoczeniem, że „Gilda” została wybrana do zachowania w Narodowym Rejestrze Filmowym Stanów Zjednoczonych przez Bibliotekę Kongresu jako „ważna kulturowo, historycznie lub estetycznie”. Dlatego oczywistym jest, że powinniście zdecydowanie obejrzeć ten film jeśli jeszcze tego nie zrobiliście!

Ciekawostka: czy wiecie, że czarna suknia noszona przez Ritę Hayworth w scenie z piosenką  „Put The Blame on Mame” ma własną stronę na Wikipedii? I że była to jedna z inspiracji kryjących się za postacią Jessiki Rabbit z filmu „Kto wrobił królika Rogera”?

Jakie są Wasze ulubione klasyki noir? Czy macie swoje listy filmów do obejrzenia na Noirvember? Podzielcie się nimi w komentarzach!

NOIRVEMBER Dzień 11 – Plakaty filmów noir

Sztuka plakatu filmowego

Naprawdę zamierzam w tej serii postów z okazji Noirvember pisać o czymś więcej niż same filmy noir. Dlatego dzisiaj chcę spojrzeć na coś, o czym czasami, całkiem niesłusznie, zapominamy, kiedy myślimy o filmach – a są to plakaty filmowe.

Moja ojczyzna, Polska, jest znana w międzynarodowej społeczności filmowej z wyjątkowych, artystycznych plakatów filmowych. I naprawdę mam na myśli znana. Jak pisze BFI:

Established in 1947, the Polish School of Posters was a loose association of artists headed by Henryk Tomaszewski. Tomaszewski taught at Warsaw Fine Art Academy and encouraged his students to move away from posters created in western Europe, which he considered to be too commercial.

It was a bold undertaking but the breakthrough came at the 1948 International Poster Exhibition in Vienna (organised by Austrian graphic artist Victor Theodor Slama). Two thousand posters from 18 countries were exhibited, and Tomaszewski and Eryk Lipiński won 12 gold medals between them.

Dlatego w dzisiejszym poście z serii Noirvember chciałabym Wam pokazać niektóre z moich ulubionych polskich plakatów różnych filmów noir.

Noirvember Day 11 - Polish Film Noir Posters

„The Woman in the Window”

Noirvember Day 11 - Polish Film Noir Posters

„Sunset Boulevard”

Noirvember Day 11 - Polish Film Noir Posters

„Rififi”

Noirvember Day 11 - Polish Film Noir Posters

„Elevator to the Gallows”

Noirvember Day 11 - Polish Film Noir Posters

„Chinatown”

Noirvember Day 11 - Polish Film Noir Posters

„Mulholland Drive”

Czy zwracacie uwagę na plakaty filmowe? Czy może widzieliście już wcześniej niektóre z nich? A może macie jakieś ulubione plakaty, o których tu nie wspomniałem? Koniecznie napiszcie w komentarzach!

Czy podoba Wam się ta seria postów z okazji Noirvember? Może macie jakieś konkretne tematy, o których chcielibyście, abym napisała? Napiszcie mi w komentarzach, przez e-mail lub na moim fanpejdżu!

NOIRVEMBER Dzień 10 – Filmy noir spoza USA

Noirvember Day 10Witajcie kochani! W dzisiejszym poście z serii Noirvember chcę napisać kilka słów o filmach noir, które powstały poza USA. Film noir na pierwszy rzut oka wydaje się być bardzo amerykańskim gatunkiem, ale w rzeczywistości jego twórcy czerpali inspirację z niemieckiego ekspresjonizmu i włoskiego neorealizmu. Co więcej, wielu klasycznych reżyserów filmowych noir (Robert Siodmak, Fritz Lang, Otto Preminger, Jules Dassin, Michael Curtiz) to w rzeczywistości europejscy imigranci.

Trzeci człowiek (1949)

Ten brytyjski film noir z 1949 roku został wyreżyserowany przez Carola Reeda, wg scenariusza napisanego przez Grahama Greene’a. Występują w nim Joseph Cotten, Valli (Alida Valli), Orson Welles i Trevor Howard. Akcja filmu rozgrywa się w Wiedniu po II wojnie światowej. Skupia się na Hollym Martinsie, Amerykaninowi, który dzięki swojemu przyjacielowi, Harry’emu Lime, dostaje pracę w Wiedniu. Kiedy Holly przybywa do Wiednia, otrzymuje wiadomość, że Lime nie żyje. Martins następnie spotyka się ze znajomymi Lime’a w celu zbadania podejrzanej, jego zdaniem, śmierci. W 1999 roku Brytyjski Instytut Filmowy uznał „Trzeciego człowieka” za najlepszy brytyjski film wszechczasów. To prawdziwy klasyk wart obejrzenia!

Interesujący fakt: tytułowy motyw muzyczny „The Third Man Theme” znalazł się na szczycie listy przebojów międzynarodowych w 1950 roku.

 

Obsession (1949) (Tytuł w USA: The Hidden Room)

Kolejny brytyjski film z 1949 roku, w reżyserii Edwarda Dmytryka, oparty jest na książce Aleca Coppela, który również napisał scenariusz do filmu. Film jest powolną, ale dość makabryczną opowieścią o zemście. Dr Clive Riordan, psychiatra, odkrywa, że jego żona, Storm (co za imię, prawda?) go zdradza. Szybko postanawia zabić kochanka swojej żony, amerykańskiego dyplomatę. „Obsession” został pokazany na Festiwalu Filmowym w Cannes w 1949 roku.

Strzelajcie do pianisty (1960) (francuski tytuł: Tirez sur le pianiste; brytyjski tytuł: Shoot the Pianist)

Zmarnowany pianista klasyczny, Charlie Kohler / Edouard Saroyan, sięga dna po samobójstwie żony – grając do kotleta w paryskim barze. Kelnerka, Lena, zakochuje się w Charliem, który, jak się okazuje, nie jest tym, za kogo się podaje. Kiedy jego bracia wpadają w kłopoty z gangsterami, Charlie nieumyślnie zostaje wciągnięty w prawdziwy chaos i zmuszony jest do powrotu do rodziny, od której kiedyś uciekł. Film jest dziwną mieszanką slapstickowej komedii i romantycznej tragedii. Mężczyzna przysięga, że jest uczciwy na duszę swojej matki, a kamera pokazuje mamusię która pada martwa w kuchni. Film jest również interesujący ze względu na mieszankę technik filmowania. Reżyser, François Truffaut, wykorzystuje wiele elementów francuskiego kina nowej fali: rozbudowane voice-overy, ujęcia pokazywane bez kolejności i nagłe przejścia w montażu. Film nawiązuje do stylu hollywódzkich filmów klasy B z lat 40., a także do Charliego Chaplina, braci Marx i „Obywatela Kane”.

Szpicel (1962)

Na początku filmu widz dostaje informację, że oryginalny tytuł odnosi się do stylu kapelusza lub policyjnego informatora. Oczywiście, film zapewnia obfitość obu. Jak to często bywa w filmach noir, „Le Doulos” opiera się na powieści Pierre Lesou. Scenarzysta i reżyser Jean-Pierre Melville łączy słowa Lesou z ciekawymi interpretacjami symboliki i stylu amerykańskiego noir. Quentin Tarantino wspominał scenariusz do „Le Doulos” jako jeden z jego ulubionych i powiedział, że miał on duży wpływ na jego debiutancki film „Reservoir Dogs”.

Windą na szafot (1958) (francuski tytuł: Ascenseur pour l’échafaud)

Ponieważ to francuscy krytycy filmowi nadali filmowi noir jego nazwę, nic dziwnego, że ta lista zawiera tak wiele francuskich tytułów. Nastrój amerykańskiego noir jest wyraźnie widoczny we francuskich filmach lat 50. i 60. XX wieku. Tutaj reżyser składa hołd filmowi noir i jednocześnie podważa jego strukturę. Jeśli chodzi o fabułę, bohaterami filmu jest zbrodnicza para, Florence i Julien. Planują zamordować męża Florence, ale ich plan szybko pada w gruzach, gdy Julien utyka w windzie. Film zawiera także niekonwencjonalny, eksperymentalny montaż i wspaniały, ponury, jazzowy soundtrack Milesa Davisa.

Widzieliśce któryś z tych filmów? A może macie swoje ulubione filmy noir spoza USA? Jeśli tak, napiszcie w komentarzach. Jeśli chcecie poznać więcej tytułów, sprawdźcie tę listę międzynarodowych filmów noir opublikowaną przez Flavorwire.